Obudziłam się w jaskini... Chyba do nikogo nie należała, bo nie czułam
żadnego zapachu. Spędziłam w niej parę nocy. Od tego czasu nie
polowałam, a przecież trzeba coś w końcu zjeść... Ruszyłam przed siebie.
Po dosyć krótkim przebytym dystansie, odnalazłam las. Czuć było
obecność zwierząt, lecz żadnego nie było widać. Szukałam i szukałam, aż w
reszcie w głębi lasu, ujrzałam sarnę. Dużą sarnę, która na pewno się
najem, więc nie mogę zmarnować takiej okazji. Podkradłam się do
zwierzęcia, i skoczyłam. Ona zaczęła uciekać, a ja ruszyłam za nią.
Powoli się męczyłam, więc z całej siły skoczyłam i wgryzłam się w szyję
sarny. Miałam zacząć jeść, gdy nagle poczułam na sobie czyjeś
spojrzenie. Odwróciłam się, i zobaczyłam basiora.
- Witaj.
Powiedziałam.
- Um.. Hej. Kim jesteś?
- Alice. A ty?
- Kendall.
Uśmiechnął się.
Kendall?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz