niedziela, 28 czerwca 2015

Od Gretchena CD Susan

Minął już jakiś tydzień od zamieszkania na terenach watahy.Kiedy rozpoczął się wieczór nastała pora na żer.
Wiatr północny dawał znaki ,które ucieszyły by niejednego drapieżnika.-Wiał w moją stronę ,co dawało przewagę , maskując mój zapach oraz niosąc woń ofiar w moją stronę.
~~*~~
Polowanie zakończyło się sukcesem oraz ociężałym chodem ,którym zmierzałem w stronę jaskini.
Filozoficzne myśli przerwał spłoszony królik, biegnący w kierunku domu.
Bez najmniejszego namysłu pobiegłem za nim.(Przydałoby się spalić trochę tłuszczu).
Gdy już miałbym go w łapach nie zważając na otoczenie ,nastąpiło by zderzenie z....Człowiekiem?!
Dziewczyna okazała się być białą wilczycą ,która błyskawicznie zrobiła unik,zamieniła się w wilka i stanęła w pozycji obronnej.
Zatrzymałem się tyłem do wadery.
Królik szczęśliwy pognał wzdłuż doliny i skrył się w podszycie leśnym ,mnie natomiast zainteresowała wadera.
Stojąc tyłem ostrożnie obróciłem się.Nabrałem dużo powietrza ,a uśmiech z pyska znikł w jednej chwili.Wadera uznała to chyba za przeprosiny i branie na barki winy za ten incydent.
Usiadłem i spuszczając powietrze upadłem jak postrzelony kulą na ziemię ,wystawiając język i dysząc.
Zamiast słowa 'przepraszam' z mych ust padły słowa:
-Lewa tylna łapa jest zbyt wysunięta do tyłu.Będziesz miała problem z wyskokiem w takiej pozycji.

<Susan?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz