Spojrzałam na basiora. Chciałam mu się lepiej przyjrzeć. Wyglądał na miłego, ale przyznam, jego świecące oczy trochę mnie przerażały. Przypomniałam sobie o pytaniu.
- Szamanką! - uśmiechnęłam się. Lubię rozmawiać o szamaństwie, takie hobby - Lubię ten "zawód", ponieważ mogę leczyć i przy okazji używać magii.
- Magia? To twój, żywioł, tak? - zapytał
- Ehe - odpowiedziałam miło. - Zazwyczaj tylko rzucam uroki, ale lubię też posługiwać się iluzjami. Jaki jest twój żywioł?
- Piekło - odpowiedział
Ta odpowiedź trochę mnie zaskoczyła. Może dlatego ma takie oczy? Nie, jednak wolałam nie pytać. Uśmiechnęłam się tylko i podeszłam do urwiska.
- Ale tu wysoko! - spojrzałam w dół
- Całkiem - podszedł do mnie.
Wpadłam na głupi pomysł. Wyjrzałam dalej i niby straciłam równowagę, zsuwając się przy tym z krawędzi.
- Mary! - przestraszył sie Rin, chyba zapomniał, że mam skrzydła
Upozorowałam spadanie, ale przy samym dole, rozłożyłam skrzydła. Ziuuu...! I do góry! Wyskoczyłam wesoło na basiora.
- Powracam! - zaśmiałam się, nadal unosząc się w powietrzu. Mój nowy kolega nie wyglądał na rozbawionego.
<Rin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz